wtorek, 18 czerwca 2013

Paryż - dzień III + zakupy!:))

Share it Please
Piszę już tego posta po raz drugi, za pierwszym laptop postanowił się zawiesić i nic się nie zapisało...

Tak jak wspominałam poprzednio, poniedziałek przywitał nas bardzo deszczowo. Choć i to mało powiedziane;) Ubraliśmy się, więc w kurtki i bluzy, a po przyjechaniu do centrum Paryża zrobiło się... upalnie. Masakra;)
Zaczęliśmy znowu od centrum handlowego Les Halles, gdzie dopadłam Kiko:D Kupiłam morelowy i miętowy piaskowy lakier za całe 2,5e/szt :)) Z ciekawości zajrzałam też do New Looka, którego nie ma w Poznaniu, ale drogo;) Wolę Primarka;)



Dalej ruszyliśmy brzegiem Sekwany do Luwru, a tam czekała na nas kolejka. Stanie w tym ukropie było straszne, na szczęście wszystko szło bardzo szybko do przodu, więc po niecałych 30min weszliśmy do środka. A tam... tłum, tłum, tłum;) Nie było najmniejszych szans na spokojne oglądanie, a dostanie się w okolice Mony Lizy prawie niewykonalne;) Ale i to odhaczyliśmy na naszej liście 'do zobaczenia' :) Obeszliśmy jeszcze kawałek Luwru i się stamtąd zmyliśmy, postanawiając, że kiedyś tu wrócimy i poświęcimy temu muzeum zdecydowanie więcej czasu.



Poszliśmy Rue de Rivioli w kierunku ogromnego Placu Zgody, mijając po drodze Park Tuileries, ale na dłuższe z nim zapoznanie nie mieliśmy za bardzo siły, na chwilę tylko przycupnęliśmy w cieniu. Czekało nas jeszcze przejście całych Pól Elizejskich, co przy upale i obcierający mnie butach nie było zbyt miłym przeżyciem, pewnie dlatego jak na razie jest to najmniej mile zapamiętane przeze mnie miejsce w Paryżu;)) Zwróciła moją uwagę jedynie olbrzymia Sephora, wielkości Lidla czy Biedronki;) Robiła wrażenie, nie omieszkałam wejść oczywiście:)
Pod Łukiem Triumfalnym porobiliśmy zdjęcia, już nie wchodziliśmy na górę, bo widoki na Paryż mieliśmy i z Wieży Eiffela, i z Pompidou, stwierdziliśmy, że wystarczy;) Szczególnie, że byliśmy piekielnie głodni, więc nasze kroki skierowaliśmy do polecanej mi knajpy Monte Carlo. Zjadłam przepysznego indyka w sosie, do tego owocowy deser i napój, a za to wszystko zapłaciłam jedynie 11,3e! Zdecydowanie polecam, restauracja znajduje się zaraz obok Łuku Triumfalnego (stojąc na Polach trzecia ulica po prawej, obok McDonalda).



Po zjedzeniu wróciliśmy kolejkami na camping, a stamtąd na szybkie zakupy w Carrefourze. Uwielbiam robić spożywcze zakupy w innych krajach, jest zawsze tyle rzeczy niedostępnych w Polsce... :) Kupiliśmy między innymi waniliową Coca Colę, babeczki Milka, czy shake'i Mars/Bounty, itp. :D Do tego np. francuski Camembert czy Quiche Lorraine w wersji mini na próbę oraz serek do porannej bagietki:) Michał wyhaczył płytę z francuskimi starymi hitami za 3e;) A ja nie omieszkałam zrobić kosmetycznych zakupów. Na razie wzięłam rzeczy, których nie mam i marek, których w Polsce nie ma, czyli płyn do demakijażu Diadermine oraz pomarańczowa woda kolońska Nectar of Nature. Jeszcze jednak mam zamiar tu wrócić, muszę tylko dobrze zastanowić się co potrzebuję:) Wybór jest bardzo duży.




Dzisiaj ciąg dalszy zwiedzania, miłego dnia! :)

ps. Przepraszam, że nie odpowiadam na komentarze, bardzo jednak za wszystkie dziękuję! :) Niestety internet na campingu nie grzeszy prędkością, szczególnie jak korzysta więcej osób i ciężko jest tu cokolwiek robić. Na wszystkie komentarze odpowiem po powrocie:)

16 komentarzy:

  1. Jak ja lubię takie posty! W Paryżu jeszcze nie byłam, ale chciałabym pojechać/polecieć w tym roku. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pojechaliście na camping do Paryża? Bardzo chętnie przeczytam jakiegoś dokładniejszego posta o wyjeździe i dowiem się jak zorganizowaliście wszystko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ja także dołączam się do prośby :)))) To byłby świetny pomysł na post :)

      Usuń
  3. Cola waniliowa mi nie smakuje :P
    Fajnie się ogląda, czekam na kolejne posty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi też nie posmakowała :P jeszcze chcę spróbować 7up cherry :P

      Usuń
  4. ja też za granicą kupuję zawsze to czego u nas nie ma:)

    OdpowiedzUsuń
  5. zdjęcia cudowne:) te lakiery maja fajne kolory;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ładny jest ten mały breloczek do kluczy :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie to wszystko opisujesz :)
    Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  8. super zdjęcia, zazdroszczę Ci Paryża :)

    OdpowiedzUsuń
  9. łaaa ja też tam chce, byłam w 2000 roku ale teraz to bym zupełnie inaczej zwiedzała :D

    OdpowiedzUsuń
  10. jaka świetna różowa wieża:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Chciałabym odwiedzić Paryż - koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń