Pomyślałam, że zapoczątkuję nową serię postów na moim blogu pt 'Ostatnie odkrycie'. Będą to krótkie posty, przedstawiające ostatnio odkryte przeze mnie kosmetyki, które sprawdzają mi się genialnie, ale używam ich za krótko, by zrobić o nich pełnowartościową recenzję.
Zacznę od paru słów na temat kremu wybielającego na noc Pharmeceris Albecin-Intensive, który prezentowałam w poście 'zakupowym', a o który pojawiło się trochę pytań.
Mam dużo potrądzikowych przebarwień (taak, wyciskanie, młoda byłam, i głupia ;)) i pomyślałam, że czas w końcu z nimi coś zrobić. I tak jakoś padło na ten krem.
Stosuję go od półtora tygodnia, codziennie na noc (i parę razy zdarzyło mi się również na dzień, kiedy wiedziałam, że nigdzie nie wychodzę). I już da się zauważyć widoczne efekty. Przebarwienia zjaśniały, stały się lekko mniej widoczne. A w dodatku cera się uspokoiła i nie jestem już zasypywana brzydkimi niespodziankami (choć to też po części zasługa mydełka aloe vera z Rossmanna, o którym już pisałam, a do którego wróciłam w podobnym czasie co zaczęłam stosować Pharmaceris). Minął tak krótki okres czasu, a efekty widoczne gołym okiem, co bardzo dobrze wróży na przyszłość.
Oby tak dalej. ;-)
Cena: koło 37zł za 30ml

