Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 września 2014

Kosmetyczni ulubieńcy sierpnia :)


Będzie krótko i na temat;-) Pięć ulubionych kosmetyków sierpnia. Kolorówki brak, bo latem praktycznie jej nie używam, także dzisiaj sama ulubiona pielęgnacja.

1. Bath&Body Works Shimmer Fizz Body Mousse Tokyo Lotus & Apple Blossom
Uff co za nazwa;-) Genialny rozświetlający produkt do ciała z efektem musowania na skórze. Szybko się wchłania, pięknie (!) pachnie i długo utrzymuje się na skórze. Mojej mamie się tak spodobał, że kazała zamówić jeden dla siebie;-)

2. Balea Gesichts Wasser & Puder 2in1
Kolejny przepięknie pachnący produkt, zdecydowanie czuć tutaj maliny:) Ładnie oczyszcza skórę i rzeczywiście lekko ją matuje.

3. Dr Jart+ V7 Eye Serum
Ten azjatycki krem do oczu przybył do mnie w Memeboxie już jakiś czas temu, ale dopiero w sierpniu się do niego dobrałam. Bardzo ładnie nawilża, szybko się wchłania, zdecydowanie mogę go polecić.

4. Satinique Anti-hairfall shampoo - szampon zapobiegający wypadaniu włosów
Szerzej o tych produktach napiszę jak je zużyję do końca (mam jeszcze z tej serii odżywkę), ale już teraz mogę powiedzieć, że je bardzo polubiłam, szczególnie właśnie szampon.

5. Bath&Body Works fragrance mist Lavender & Honey - mgiełka do ciała
Przepiękny zapach! Towarzyszył mi całe lato, pomimo, że normalnie nie jestem jakąś wielką fanką lawendowych zapachów;-) Ten jest bardzo przyjemny, z lekką nutą słodyczy. Nawet mojemu mężowi bardzo się podoba.

Znacie któryś z tych produktów? A jacy są Wasi ulubieńcy ostatniego czasu?
Continue Reading...

sobota, 18 stycznia 2014

13 kosmetycznych ulubieńców 2013 roku :)

Wiem, że jestem trochę spóźniona, bo już połowa stycznia za nami, ale lepiej późno niż wcale ;-) Zapraszam na moich kosmetycznych ulubieńców minionego roku.


Trochę kolorówki, co nieco z pielęgnacji, ulubione perfumy...


Jeśli chodzi o włosy na mój szczególny zachwyt zasłużyły dwa kosmetyki: wygładzająca i nabłyszczająca odżywka do włosów Balea Professional oraz ajurwedyjska maska do włosów Planeta Organica. O tej drugiej już zrobiłam recenzję, więc nie będę się już na jej temat rozpisywać, zainteresowanych zapraszam tutaj. A co do odżywki Balea, w skrócie: naprawdę działa :) Po jej użyciu widzę wyraźną różnicę, włosy rzeczywiście są wygładzone i ujarzmione. W dodatku jest wydajna i niedroga, właśnie będę kupowała kolejne opakowanie, bo obecne jest już na wykończeniu. Polecam:)


Krem do ciała Bath&Body Works trafił zdecydowanie do czołówki moich ulubionych mazideł do ciała. Nie dość, że pachnie przepięknie, to jeszcze nawilżanie jest na bardzo zadowalającym poziomie, a i opakowanie ładnie prezentuje się na łazienkowej półce. W cenie regularnej w Polsce na pewno bym nie kupiła (bodajże 59zł?), ale zamawiam BBW z USA i wychodzi mnie to znacznie taniej. Właśnie lecą do mnie kolejne zapachy:)
O serum do twarzy Receptury Babuszki Agafii było w blogosferze już sporo, także krótko: ładnie nawilża i idealnie nadaje się na dzień pod makijaż. Jestem bardzo zadowolona i kolejny mój kosmetyk, który jest już na wyczerpaniu...
Krem pod oczy Decubal jest jak dotąd moim ulubieńcem pod oczy, ale jak widać - kończy się... Jestem z niego bardzo zadowolona, ale chętnie spróbuję czegoś innego, jak macie jakieś swoje typy to koniecznie mi dajcie znać w komentarzu:)


I kolorówka... Zacznijmy od dwóch kosmetyków zakupionych podczas wakacji w Paryżu, dwa kosmetyki, z którymi od tamtego czasu (czerwca!) się nie rozstaję. Inne róże i bronzery poszły w odstawę na rzecz bazy brązującej w musie Bourjois i różu Nars Orgasm. Zdecydowanie polecam:) Choć jak skończy mi się bronzer z Bourjois to będę chciała spróbować z ciekawości jego odpowiednika z Chanel.
I meteoryty prasowane Guerlain, które rzutem na taśmę w ostatniej chwili wskoczyły do ulubieńców zeszłego roku;) Kupiłam je w połowie grudnia, ale od razu skradły moje serce i skończyło się na zakupie kolejnych... Zdecydowanie warte swojej ceny.


Tyle się naczytałam dobrego o Rimmel Wake Me Up, że w końcu postanowiłam i ja spróbować tego cuda. I to był strzał w dziesiątkę. Kiedyś nie lubiłam podkładów, które nadają 'glow' twarzy, ale ten wyjątkowo mi przypadł do gustu i przekonał do takiego efektu. Lubię go za trwałość, za to, że ładnie się wtapia w cerę i nie robi maski. Nakładam go moim kolejnym ulubieńcem, czyli gąbeczką beauty blending. Kupiłam na ebayu za grosze i sprawdza się świetnie. Z tym, że zawsze używam na mokro, na sucho mi się nie sprawdziła.
I tusz do rzęs, hit blogosfery:) Nie byłam do niego przekonana, no bo jak, tusz za 5zł ma być taki genialny? A jednak;) Przepięknie podkręca i wydłuża rzęsy. Od zakupu używam tylko jego.


Ulubione perfumy - Lolita Lempicka :) Są u mnie już od dawna i zaraz będzie denko... Zapach przepiękny, buteleczka cudowna.
Trudno mi było wybrać jedną pomadkę, więc w zestawieniu znalazły się trzy - P2 Pure Color, Wibo Eliksir i Kate Moss dla Rimmela. Polecam nie tylko te kolory, ale same serie tych pomadek. Zdecydowanie moje ulubione.

A jakbym miałam wybrać jednego jedynego ulubieńca to wybór padłby chyba na bazę brązującą w musie Bourjois:) A Wy? Jakbyście miały wybrać jednego ulubieńca zeszłego roku to co by nim zostało? :) Dajcie znać w komentarzu;)
Continue Reading...