sobota, 16 sierpnia 2014

Holandia - Gouda, zamek i inne Primarki ;-)

Share it Please




Pomysł na wyjazd do Holandii pojawił się u nas całkiem spontanicznie i przez przypadek, ale tak nam się spodobał, że w ciągu dwóch tygodni go zrealizowaliśmy :)) Miał być tylko Amsterdam i okolice, a jak wyszło, niektórzy już wiedzą, a pozostałe osoby dowiedzą się z kolejnych wpisów. Było ciekawie!;-)

W podróż jak zwykle udaliśmy się autem, z trzema psami i zaplanowanym spaniem na campingu. Z Poznania do stolicy Holandii jest 900km, droga idealna, bo cały czas autostrady, więc ze spokojem wyjechaliśmy sobie po południu, żeby na rano być na miejscu, a po drodze jeszcze zaliczyć zakupy w DMie w Niemczech:)


Pierwszym odwiedzonym przez nas miejscem było miasteczko Gouda, leżące około 70km od Amsterdamu. Koniecznie chcieliśmy być tam w czwartek, bo wtedy odbywa się słynny targ serowy. Zdecydowanie było warto, nie tylko dla targu, ale i dla samego miasta, które jest naprawdę piękne. Swoją drogą, sery zabójcze w smaku! Tak przepysznych serów żółtych jeszcze nie jadłam, aż żałuję, że do Polski przywieźliśmy tylko 500g.

 

Spróbowaliśmy jakiegoś ichniejszego specjału, smakowało jak racuchy z rodzynkami, ale w zasadzie nie mam pojęcia co to było/jak się nazywało. Może ktoś z Was wie? Został nam wciśnięty na siłę po promocyjnej cenie, bo pan już zamykał stoisko i chciał się ich pozbyć:))


Po spacerze i zakupach w Goudzie ruszyliśmy w drogę powrotną, obierając tym razem kierunek na zamek w Muiden, który jak się okazało był już zamknięty ;-) Aaa, no tak, bo jeszcze po drodze zahaczyliśmy o Primark, więc czasu trochę nam zeszło. I pieniędzy na parking, bo w tym kraju piekielnie zdzierają na parkowaniu: koło Primarka 5e, koło plaży 6,5e, przy skansenie 8e... To była rzecz, która najbardziej nam się tutaj nie podobała. Dodam tylko, że plaża jakieś 4km od zabudowań, Primark w małym miasteczku, więc to nie tak, że życzyli sobie za parkowanie w centrum;)





Trochę zmęczeni wróciliśmy na camping, na którym mieliśmy takie widoki:)


Pierwszy dzień zdecydowanie udany! 

4 komentarze:

  1. Widzę, że wyjazd bardzo udany. Te sery z pewnością były przepyszne! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak blisko mnie byłaś :) A te "racuchy z rodzynkami" to Oliebollen czyli coś na zasadzie pączków tylko z dodatkami zamiast marmoladowego nadzienia :)
    Co do parkingów, to niestety smutna prawda, w wielu miastach Holandii są one płatne... A co do sera to jak przyjeżdżam z Holandii do Polski to w bagażniku jest zawsze przynajmniej 5kg dla rodziców i znajomych :D

    OdpowiedzUsuń